KLASYCZNY SALON

Pomieszczenie wymagało odświeżenia przed planowaną uroczystością rodzinną jaką był ślub córki. Właściciele mieli już ogólny pomysł na salonu. Oczekiwali propozycji nowego stołu, narożnika oraz mebli skrzyniowych, a także dodatków w jasnych, stonowanych barwach, aby maksymalnie rozświetlić pomieszczenie. Był to obszerny pokój na parterze domu, widok z okna częściowo przysłaniał wysoki żywopłot.
Wstępnie zrezygnowałam z gęstych firan zasłaniających szczelnie okna, inaczej zaaranżowałam tą ścianę oraz użyłam pewnych technik rozjaśniających.

Wstępne dwie propozycje były takie:

Zatem w pierwszej wersji dominują białe meble, beże, szarości i kremy. Ponadto drewno w naturalnym wybarwieniu i wydzielone miejsca na ścianach na zdjęcia i obrazy. Aby jeszcze zwiększyć odrobinę jasność we wnętrzu, dodałam również lustro ścienne w formie łukowatego okna, przeszklone fronty kredensów i stolik kawowy z przeszklonym blatem i widocznym miejscem na przechowywanie. Wszystkie te elementy odbijają delikatnie naturalne światło i dzięki temu w pokoju jest jaśniej.
Całości dopełniają eleganckie maskownice na grzejniki, subtelne zasłony i dywany oraz rośliny.
Podzieliłam pomieszczenie na dwie strefy oświetlenia – w części jadalnianej wisi piękna lampa ze złotymi elementami, na stole dodatkowo świece a obok, na konsoli, dwie symetrycznie rozłożone lampki. W drugiej części mamy również górne światło oraz dużą lampę podłogową, która daje ciepłe i przytulne światło wieczorami. Na parapecie – klimatyczne latarenki.
W drugiej wersji nieco zmieniłam kolorystykę – pojawił się kolor ciemnozielony na narożniku oraz bordo w dodatkach. Zastosowałam tą samą technikę co poprzednio – lustro naprzeciw okna, które tutaj jest w wersji vintage – są to lustrzane płytki ścienne specjalnie postarzane. Tworzą ciekawy efekt dekoracyjny i dodatkowo są świetnym tłem dla obrazów czy grafik.
Oświetlenie salonu zostało rozwiązane w drugiej wersji bardzo podobnie – chodziło przede wszystkim o to, aby wieczorem uzyskać efekt przytulności i równomiernego, niskiego oświetlenia.

Po wielu rozmowach z właścicielami zmieniliśmy nieco charakter salonu i jego kolorystykę, biorąc pod uwagę ich osobiste sugestie i wybory. Zmian było sporo, gdyż pewne decyzje i konkretne meble dopiero po pewnym czasie przekonywały do siebie (lub nie) klientów. Tak jest bardzo często w trakcie pracy nad projektem – jest to współpraca, gdzie projektant musi być czasem bardzo elastyczny i pilnować aby ogólne założenia, z którymi klienci przyszli do niego, były wciąż spełnione pomimo wielu zmian.
Ostatecznie właściciele przede wszystkim powinni się dobrze czuć w swoim domu. To jest najważniejsze w całym tym procesie. Mamy wielką nadzieję, że kiedyś uda się zrobić sesję fotograficzną ostatecznego efektu aranżacji:

Dodaj komentarz